[prisna-google-website-translator]

Facebook
WhatsApp
Email

Szosa jest królową

Kiedyś, wyścigi szosowe traktowałam jako element treningu, ale w tym roku złapałam w tej odmianie kolarstwa po prostu flow.

W Hiszpani wystartowałam na moim mocno treningowym rowerze w 3 wyścigach szosowych. Wyścigi z kalendarza federacji, gdzie naszym odpowiednikiem jest Puchar Polski.
9.03 – Volta a la Marina – Trofeu Villa d’Ondara femenino – wyścig praktycznie pod domem. Wyścig niby lokalny, a na starcie 94 zawodniczki, w tym dziewczyny z Australii, Wielkiej Brytani, Niemiec, Estonii, Litwy i Paragwaju. Zajęłam 20 m-ce.

12.04 – Trofeo Femenino Ayuntamiento de Nàquera – malownicza okolica tuż nad Valencją. I znowu zapowiadało się lokalnie, a na starcie stanęło 119 dziewczyn, a do międzynarodowej obsady doszły zawodniczki z Kanady, USA, Andory, Francji i Portugalii. Wyścig bardzo intensywny, musiałam cały czas być mega czujna. Po finiszu z grupy, zajmuję 20 m-ce.

13.04 – Classica Camp de Morvedre Ciclismo Femenino – teoretycznie inny organizator niż dzień wcześniej, ale bardzo blisko, wiec dla większości, w tym mnie, traktowany jak etapówka. Jeszcze więcej uczestniczek – 148. Znowu dojeżdżam w pierwszej grupie i finiszuję na 21 m-cu. Nie czarujmy się, sprinterką to ja mimo wszystko nie jestem, ale doświadczenie, które na tych wyścigach zebrałam – bezcenne.

Teraz najciekawsze!

Wyścig etapowy UCI – Gracja Orlova

1-4.05, za zgodą mojego klubu GVT PCG, pojechałam z BH Tiger Women Cycling Team na wyścig etapowy UCI do Czech.
Pożyczyłam lepszy rower, bo do tego wyścigu trzeba było podejść już na poważnie. Mój były trener, który jest mega doświadczonym kolarsko człowiekiem, pojechał jako nasz mechanik. Dzięki jego obecności, czułam się bezpiecznie, mimo że w peletonie gdzie na starcie stanęło 160 dziewczyn, było mocno nerwowo.
Mogłam poczuć się jak prawdziwa zawodniczka. Rowery przygotowane, nogi przez naszą kochaną fizjo wymasowane. Menagerka Kinga ogarniała logistykę. Nic tylko wsiadać na rower i cisnąć.
Emocje i wysiłek niestety przełożyły się na problemy z zasypianiem. Pierwszego dnia, przespałam tylko 5h, drugiego jeszcze mniej.
Trzeciego dnia, czekały na nas aż 2 etapy – ITT, o 9 rano (na szczęście tylko 13,5 km) i 100 km ze startu wspólnego. Rano czułam się jak Zombie. Cieszyłam się, że Przemek jedzie za mną autem technicznym i gada mi do słuchawki. To mega pomogło mi przetrwać.
Po południu zmartwychwstałam. Reguła ” Nie hamujemy, bo zginiemy” i do przodu :). Tempo wysokie, w 3/4 wyścigu przyszła ściana deszczu i grad…
Ostatni etap był chłodny. Nie czułam się na siłach zrobić nic innego, jak trzymać się wysoko w peletonie i nie zgubić koła.
Finalnie w klasyfikacji generalnej zajęłam 41 m-ce. Sporo straciłam na ITT jadąc na zwykłej szosie i też ze średnim samopoczuciem. Wygrała Alison Jackson – czyli Kanadyjka, która w 2023 wygrała Paris-Roubaix Femmes.

W przyszłym sezonie więcej szosy!

Inne wpisy:

Gravelowe Mistrzostwa Polski 2025 – Włocławek

Mistrzostwo Polski w kolarstwie gravelowym 2025 – Włocławek Areną zmagań tegorocznych, gravelowych Mistrzostw Polski, był Gostynińsko – Włocławski Park Krajobrazowy. Trasa liczyła

Scroll to Top